Urząd Patentowy RP obchodzi w tym roku jubileusz z okazji dziewięćdziesiątej rocznicy jego powstania i tejże samej rocznicy ustanowienia ochrony własności przemysłowej w Polsce. Z tej okazji zdarzyło się i zdarzy wiele rzeczy. Począwszy on notatki na ten temat po inne ciekawostki.
Mamy więc z tej okazji okolicznościową kartkę pocztową, plakat, czy też wydano, wspólnie z wydawnictwem Wolters Kluwer dość pożądaną i potrzebną książeczkę pt. Konwencja paryska o ochronie własności przemysłowej. Komentarz (o tej książeczce jeszcze na pewno napiszę słów kilka, gdyż nabyłem ją drogą kupna i zamierzam się podzielić niektórymi uwagami, ale to kiedy indziej).
Tutaj jednak chcę zwrócić uwagę na inną rzecz. Otóż wraz z jubileuszem został wydany Raport Roczny 2007 z działalności Urzędu. Raport jak raport, nudne to jak flaki z olejem, ale jak ktoś chce poczytać (także po angielsku) o tym o ile procent więcej jest wzorów użytkowych w porównaniu z zeszłym rokiem, to proszę bardzo.
Zwracam jednak uwagę na ten raport z innego powodu. Otóż, nużące statystyki przeplatane są tam bardzo ciekawymi opisami, dość nawet obszernymi, opisującymi historię patentów. Nazwane jest to „Z patentem przez wieki” i jak dowiadujemy się na końcu publikacji, cytaty te pochodzą z książki „Prawo Patentowe. Część pierwsza: Geneza i rozwój prawa patentowego, obowiązujące umowy międzynarodowe”, autorstwa prof. dr hab. Michała du Vall – dziekana Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Książka ta ukazać się winna (tak głosi raport) nakładem wydawnictwa Wolters Kluwer Polska w czerwcu 2008r.Niestety, jak na razie jej chyba nie ma, chyba że niezbyt uważnie sprawdzałem. Tak czy inaczej warto sobie te cytaty poczytać, a jeszcze bardziej warto czekać na książkę prof. du Vall’a bo z pewnością będzie świetna rzecz i na najwyższym poziomie.
Ja pozwolę sobie wkleić krótki fragment z tych cytatów, żeby zachęcić do sięgnięcia po więcej:
na stronie wydawcy jest już zapowiedź publikacji prof. du Vall’a
o wiele fajniej byłoby poczytać o patentach w dziedzinie nanotechnologii, biotechnologii i softwareu. Pisanie o prawie patentowym w XV w. ma w sobie tyle sensu co opisywanie stanu wiedzy medycznej w tamtych czasach.
W sumie po części to racja. Tym bardziej, że można twierdzić, że rozwiazania dawne nijak się mają do np. wspomnianej nanotechnologii. Podobnie, choć niekoniecznie tak samo można np. myśleć o programach komputerowych, zresztą odmienne uregulowania do „normalnego” prawa autorskiego już są w użyciu (przy okazji polecam tekst Romana Biedy. Z drugiej strony takie stanowisko nie zawsze musi być zasadne. Ja generlanie jestem zdania, że zarys historyczny jest bardzo ważny dla procesu interpretacji. Dodatkowo, co wielokrotnie pokazuję na tym blogu – lubuję się w tego typu starociach. Cieszy mnie, jak w zeszystach krakowskiego instytutu IPR mogę przeczytać choć krótkie zdania po łacinie, jak najlepszą lekurę przeczytam nawet całkowicie nieaktualne komentarze do starych ustaw itp, itd. Wreszcie trzeba uznać, że niech każdy czyni co lubi. Jeden może pisać o nanotechnologii, inny (także) o histroii prawa patentowego.