Od kilku dni niestety zmagam się z chorobą i ciężko nie tylko stworzyć coś konkretnego, czy popracować jakoś konstruktywnie, skoro nawet moje rozrywki ograniczyły się do najmniej wymagających wysiłku intelektualnego (o ile w ogóle w swoistym lucidum intervallum było choćby to możliwe). Jak się okazuje nawet takie lekkie, łatwe i przyjemne (by nie powiedzieć: prostackie) przyjemności mogą przynieść jakieś zaskakujące efekty. Jednym z nich było obejrzenie fragmentu programu „Dzień Dobry TVN”, którego treść nie pozostaje bez wpływu na poglądy w zakresie prawa.
Nie polecam oczywiście męczarni w postaci oglądania całego wspomnianego programu, który w ciągu kilku godzin potrafi zajmować się wróżkami, problemami „łóżkowymi”, wizerunkiem polityków oraz poradami kulinarnymi. Ale w tym potoku tematów postanowiono zająć się także prawem do prywatności „gwiazd”, co przyniosło bardzo ciekawy rezultat głównie dzięki zaproszonym gościom.
Oto bowiem, do studia przybyli Pani Liszowska, Pan Rubik i Pan Żebrowski. Postaci dość znane, choć niekoniecznie iść za tym musi szacunek i podziw. Z jednym wyjątkiem, może nie przesadnym ale jednak, na rzecz ostatniego z wymienionych. Bo, o ile mi wiadomo, może się mylę, Pan Michał nie gra chyba w żadnym głupim serialu, ani w ogóle serialu, role nawet jeśli nie były wybitne to raczej dobre, a repertuar nie został chyba splamiony żadnym specjalnym kiczem. Także nie słyszy się o jakiś skandalach, aczkolwiek tu moja wiedza jest bardzo nie pewna, bo nie śledzę. Myślę jednak, że z dość dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że Michał Żebrowski osiągnął swoją pozycję dzięki pracy, a nie dzięki uzewnętrznianiu swego życia.
To krótki i może banalny wstęp, ale w pewien sposób konieczny do usłyszenia tego co Pan Michał powiedział, a co można zobaczyć poniżej. Wprawdzie także wypowiedzi Pana Rubika i Pani Liszowskiej są raczej nie do końca krytyczne wobec tabloidów, ale ja to odczytuję jako swoiste asekuranctwo: „muszę powiedzieć, że paparazzi są niedobrzy, żeby nie było że się całkiem sprzedaję, ale powiem to tak, żeby przypadkiem tabloidy się na mnie całkiem nie obraziły i mnie nie omijały”.
No dobra, bo strasznie długi ten wstęp zrobiłem, a jak zaznaczyłem to tylko drobna rozrywka chorego człowieka, a nie ważny wywód znanego prawnika, czy precedensowy wyrok sądu. Niemniej, od pewnego czasu, po procesach Pani Muchy, czy Pani Brodzik, DOMINUJE pogląd, że prawo do prywatności jest ABSOLUTNE także wśród osób powszechnie znanych. Myślę więc, że warto zwrócić uwagę na odmienne stanowisko, wyrażano przez samych ZAINTERESOWANYCH. Tak po prostu dla relaksu;)
77795,wideo.html
77795,wideo.html

kolejne wideo;) a co do żebrowskiego, to wydaje mi się, że on to mówi z przekąsem
no Żebrowski z pewnością trochę się naśmiewa, ale fragmenty mówiące o tym, że jak ktoś chce to nie będzie prze tabloidy opisywany są raczej szczere. zresztą, tak jak napisałem, to video to tylko dla relaksu, bez jakiś strasznie głębokich przemyśleń;)
Witam, pozdrawiam
Na początku napiszę, że w mojej opinii ocena w tym wydatku, aktora na podstawie tego czy występuje w „jakimś” serialu, czy nie , nie może być miarą szacunku i podziwu. Mamy wolność i ta wolność pozwala nam „podziwiać” kogo chcemy… ,
Drugi aspekt poruszony przez Pana też jest zdecydowanie nie trafiony, każdy nawet osoba publiczna ma prawo do prywatności (tu mógłbym się powołać na orzeczenia i wyroki SN, NSA, a nawet dokumenty TS, ale przecież dobrze zna Pan te rozstrzygnięcia ?)
Nie będę tez polemizował kto pracował na swój sukces więcej, a kto mniej, kto jest bardziej uznany czy zasługuje na większy mir ?
Tabloidy, prasa, TV, radio działa w ramach pewnego organizmu i systemu prawnego, jako jego nie wyłączalny element, musi liczyć się z uwarunkowaniami prawnymi i zwyczajowymi w tym systemie.
Tak więc nie oburzał bym się, że Pani Joanna B, czy Pani Anna M, podejmuje w ramach tego systemu (nie zawsze skutecznego i rychłego) działań, które mają uniemożliwić naruszanie wizerunku czy dóbr osobistych.
Nadto, przypomnę Panu, że jakiś czas temu w Pańskich poglądach dominowało pełne przyzwolenie na brak ochrony wizerunku i dóbr osobistych (dane osobowe bez ochrony na portalu Nasza Klasa). A przecież ten problem nie dotyczył osoby powszechnie znanej, publicznej.
Dodam też, że prawo, granice prywatności każdy może określić w innym zakresie a tylko rolą niezawisłego Sądu jest określenie czy ten zakres został obiektywnie złamany.
Pozdrawiam
Tomasz W
@Tomasz W
Zasadniczo to się zgadzam, ale kilka istotnych zastrzeżeń muszę dopisać. Po pierwsze – co być może najistotniejsze – to ten wpis, co wyraźnie zaznaczałem jest taki bardziej na luzie, to nie rozważania prawnicze i żadna teoria, tylko bardziej przerywnik w pracy dla relaksu. Niemniej jednak, to po drugie, uważam (zawsze), że lepiej wysuwać teorie, z którymi nikt lub prawie nikt się nie zgadza, bo czasem prowadzi to do ciekawych wniosków, w najgorszym przypadku utwierdza nas w przyjętych założeniach (więc wielkiej szkody z tego nie ma). Stąd nie tyle zdarza mi się, co sam się staram jak najczęściej mówić i pisać coś wbrew utartym regułom. Czasem mądrzej, czasem nie, ale wtedy kiedy sobie mogę na to pozwolić (a na blogu zawsze) raczej staram się tę tendencje utrzymać. Dlatego niekiedy forsuję opinie, z którymi osobiście mogę się nawet nie zgadzać, bo uważam że lepsza jest dyskusja, niż bezrefleksyjne przyjmowanie pewnych poglądów. I wreszcie po trzecie – tym wpisem chciałem zwrócić uwagę na to, że (głównie) po sprawach p. Muchy i p. Brodzik przyjęto jako dogmat niemal, że AKTORZY (czy inne znane postaci) mają najwyższe prawo do ochrony pełni swej prywatności, bo AKTORZY tak twierdzą, bo AKTORZY sobie nie życzą czegoś innego, bo AKTORZY wcale nie lubią tabloidów, etc. Jeśli były głosy krytyki wobec takiego stanowiska, to padały ze strony tabloidów tylko, ewentualnie innych środowisk, ale POZA AKTORSKICH. A tutaj mamy coś odwrotnego, bo to AKTOR mówi, że jemu to nie przeszkadza, bo AKTOR twierdzi, że innym AKTOROM jest to nawet na rękę, a tak czy inaczej jest to związane z zawodem AKTORA, a jak komuś się nie podoba, to niech zmieni zawód. I dlatego uznałem, że mimo formy warto na to zwrócić uwagę. A to że mówił to aktor, który miałby pełne prawo twierdzić dokładnie coś odwrotnego, tylko działa na plus tej wypowiedzi.