Prawo własności intelektualnej

Otrzymałem ostatnio od wydawnictwa LexisNexis propozycję zrecenzowania książek dostępnych w księgarni LN. To nowa dla mnie sytuacja i dość miła, więc chętnie spróbuję podjąć to wyzwanie (tym bardziej, że nie ograniczono mnie w tym co i jak napiszę).

Na dobry (mam nadzieję) początek i rozgrzewkę, wybrałem pozycję najbardziej lekką (choć nie objętościowo), czyli Prawo własności intelektualnej, napisaną pod redakcją Pani Profesor Joanny Sieńczyło-Chlabicz i przy współudziale innych pracowników Zakładu Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu w Białymstoku (konkretnie Pań: Joanny Banasiuk, Joanny Buchalskiej, Moniki Nowikowskiej, Magdaleny Rutkowskiej i Zofii Zawadzkiej.

Panią Profesor miałem kiedyś przyjemność poznać na jakiejś imprezie jubileuszowej UPRP i wspominam to spotkanie bardzo miło, choć nie jestem pewien, czy Pani Profesor mnie pamięta…. Innych Pań nie kojarzę właściwie w ogóle, choć nie jest to tutaj akurat potrzebne.

Prezentowana bowiem książka to podręcznik akademicki, nie żadna tam monografia, komentarz, czy inna pozycja, prezentująca własne poglądy autora. Tutaj ma być (i jest) tylko rzetelne przytoczenie przepisów, podstawowych poglądów i orzeczeń, w czym specjalnego „pierwiastka indywidualności” nie ma. Przynajmniej co do treści. Bo co do formy, to jestem mile zaskoczony. Otrzymana przeze mnie książka jest już drugim wydaniem, pierwsze było bodaj z 2009 roku. Nie wiem jak wyglądało to poprzednie i nie wiem jak wyglądają inne podręczniki akademickie, ale to pozytywnie mnie ujęło.

Za „moich czasów”, co było przecież raptem 5-10 lat temu, nie było w ogóle czegoś takiego jak podręcznik do prawa własności intelektualnej. Do prawa własności przemysłowej był chyba jeden tylko, a do prawa autorskiego – komentarz. Musieliśmy się wiec do wszystkiego sami przebijać, do wszystkiego docierać, próbować to zrozumieć we wspólnych dyskusjach, etc. A tutaj? Proszę: diagramy, tabele, piktogramy, wypunktowanie i podkreślenie najważniejszych rzeczy. Nie jestem pewien, która forma uczenia się jest lepsza, ale nie mam wątpliwości, że na takim podręczniku można opanować podstawy prawy własności intelektualnej w dobrych kilka dni spokojnie.

Bardzo też podoba mi się przytaczanie w tekstach (a nie w przypisach) cytowanej literatury, która potem dość bogato jest też przywoływana po zakończeniu każdego rozdziału (tutaj też duży plus, bo w ramach bibliografii są przywoływane nie tylko pozycje stricte naukowe, ale też np. wywiady z prasy, fakt że z prawnikami, ale jednak). Do tego lista orzeczeń oraz przykładowe kazusy i ćwiczenia.

Sam zakres przedmiotowy (jak wskazuje tytuł i jak widać po objętości – 530 stron) jest spory. Teoretycznie opisane jest tutaj „tylko” prawo autorskie i prawo własności przemysłowej, ale w tym wszystkim znalazło się też sporo miejsca na omówienie takich np. ciekawych problemów jak prawo autorskie w internecie, czy całkiem obszerne fragmenty (odrębny rozdział!) traktujące o plagiacie, w tym o odpowiedzialności za plagiat na uczelniach wyższych – kto wie, może to z uwagi na mocne, osobiste zainteresowanie tym tematem Pani Profesor, czemu dała np. wyraz m.in. w tym, dostępnym online artykule na stronach TPP, pod tytułem Odpowiedzialność nauczycieli akademickich, doktorantów i studentów z tytułu popełnienia plagiatu).

Jeśli miałbym wskazać na to czego mi brakuje, to po pierwszej i ogólnej lekturze wskazałbym na dwie rzeczy. Po pierwsze, mimo wspominanych już diagramów, piktogramów, tabel, etc., brakuje mi często powiązań między różnymi częściami książki. Przykładowo, gdy czytam o dozwolonym użytku w internecie, to (gdybym się na tym nie znał, a zacząłbym od tego tematu) łatwiej byłoby mi zrozumieć pewne kwestie, gdybym najpierw jednak doczytał o dozwolonym użytku w ogóle. Oczywiście, że nie jest problemem spojrzenie do spisu treści, ale skoro podręcznik ma być tak nowatorski, to chyba nie jest problemem wprowadzenie prostych odesłań.

Druga rzecz jest bardziej merytoryczna. Otóż, pozostając przy tym samym przykładzie dozwolonego użytku w internecie, mam czasem wrażenie, że drugie wydanie, choć uzupełnione o aktualną literaturę, pozostało jednak w sferze pojęciowej nadal w tym 2009, czy może i dawniej. I tak, dowiemy się np., że dozwolony użytek prywatny w „kontekście funkcjonowania grup dyskusyjnych” nie znajduje zastosowania, gdyż „fora internetowe” tylko „z pozoru przypominają tradycyjne koła zainteresowań”, brak jest jednak „istniejącego między członkami związku osobistego” (s. 297).

Pomijam, że to dość kategoryczne zdanie nie posiada żadnej przeciwwagi (a warto zauważyć, że w innych miejscach podręcznika, gdzie podaje się kontrowersyjne stanowiska, to zazwyczaj jednak są one jakoś równoważone). Ale najważniejsze moje pytanie brzmi tak: ok, pal licho te fora dyskusyjne, ja z nich nawet nie korzystam, ale co z portalami społecznościowymi, co z Facebook’iem, co z GoldenLine’em, co z Twitter’em? Czy jest tak – by wybrać najszybciej znalezione przykłady, że „rozpowszechnianie deep linków wśród nieoznaczonego kręgu odbiorców (na przykład na Facebooku lub innym portalu społecznościowym) stanowi naruszenie w rozumieniu prawa autorskiego”, jak twierdzi podlaska Policja, czy też jest dokładnie odwrotnie i „nie stanowi większych kontrowersji to, że udostępnienie pliku znajomym na przykład na Facebooku jest dozwolonym użytkiem osobistym (a więc jest legalne) na gruncie obecnego prawa”, jak chce tego Centrum Cyfrowe?

Tak czy inaczej, gorąco polecam ten podręcznik wszystkim studentom kierunków nieprawniczych, czy to będzie administracja, czy ekonomia, czy europeistyka, etc. Myślę też, że ci studenci prawa, którzy „nie pałają” miłością do prawa własności intelektualnej też się tym zaspokoją. Natomiast jeśli ktoś chce dowiedzieć się czegoś więcej, ktoś chce się nauczyć tego nie tylko po to by „zaliczyć” przedmiot, temu to nie wystarczy. No chyba, że po takim „lekkim” początku zechce szukać dalej.

Tematy które też mogą Cie zainteresować

Możliwość komentowania jest wyłączona.

« »