Świadczenie usług drogą elektroniczną – komentarz

Być może metodą na ożywianie bloga będą częstsze recenzje, częściowo zainspirowane przez LexisNexis, o czym zresztą pisałem już w jednym z wcześniejszych wpisów, poświęconych omówieniu podręcznika z zakresu IP. Dziś czas na rzecz nieco poważniejszą, skierowaną raczej do nieco węższego grona czytelników, czyli na komentarz do ustaw: o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną opartych lub polegających na dostępie warunkowym

Pozycja ta ukazała się na rynku w 2011 roku, więc jest to bodaj najnowsze wydanie komentarza do tej ustawy (mówię o ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną, bo ta mnie najbardziej interesuje; czy wcześniej był jakiś komentarz dotyczący usług „warunkowego dostępu” – nie wiem, być może więc ten jest tu w ogóle pierwszy). Co interesujące, autorami są osoby znane ze swych publikacji z zakresu prawa IP, jakkolwiek nie są to nazwiska „profesorskie”. Tym niemniej dwójka redaktorów może się poszczycić tytułem doktora, czego im oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu zazdroszczę (przy czym w przypadku dr Moniki Namysłowskiej stan taki istniał już w chwili publikacji komentarza, natomiast w przypadku dr. Dominika Lubasza sprawa jest nieco bardziej „świeża”, bo jak dowiadujemy się ze strony Jego kancelarii, rozprawa doktorska pt. „Prawne bariery rozwoju handlu elektronicznego w świetle polskiej implementacji dyrektywy 2000/31/WE” została obroniona w październiku br. – przy okazji: gratulacje, tym bardziej że temat też bardzo ciekawy).

Mimo tego jednak, niewątpliwego, doświadczenia zawodowego i naukowego Autorów, po pierwszej lekturze komentarza byłem do niego nastawiony dość sceptycznie. I nie chodzi wcale o to, że były tam błędy, nieścisłości, sprzeczności, czy rzeczy z którymi się nie sposób zgodzić (tego oczywiście nie było). Raczej, było mi … tego za mało. Mianowicie, komentarz ten moim zdaniem zbiera niemal wszelką aktualną (na dzień wydania książki) wiedzę, co do zasady opartą na rodzimej nauce prawa i w sposób bardzo zorganizowany i przejrzysty podaje ją czytelnikowi. No a ja chciałbym coś więcej, bo (jakkolwiek to zabrzmi niedobrze) ja to praktycznie wszystko wiem, a oczekiwałbym czegoś więcej (czego jeszcze nie wiem).

Zmieniłem jednak zdanie po ostatnim weekendzie, podczas którego ponownie miałem przyjemność prowadzić zajęcia poświęcone tej tematyce, w ramach Szkoły Praw Własności Intelektualnej im. H. Grocjusza w Krakowie. Jak się bowiem głębiej nad tym wszystkim zastanowiłem, to teraz tak sobie myślę, że gdybym miał moim słuchaczom polecić jedną książkę, która miałaby im w najlepszy sposób pomóc „ogarnąć” problematykę ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, to byłaby to właśnie praca pod redakcją dr Namysłowskiej i dr. (już) Lubasza.

Gdyby miał jednak wskazywać jakieś mankamenty omawianego opracowania, bardziej sugerując coś na przyszłość Autorom, niż krytykując ich pracę, to zwróciłbym uwagę na fakt, że np. nie wszyscy jednak, nawet w stopniu podstawowym, posługują się językiem angielskim, w tym komputerowym, czy informatycznym językiem angielskim. Stąd, jeśli komentarz ma być pomocny w pracy jakiegoś mecenasa, który dajmy na to mówi tylko niemiecku, a dodatkowo nie jest w pełni obeznany z terminologią techniczną, to należy mu wytłumaczyć co znaczą choćby takie słowa bądź wyrażenia jak point to multipoint (s. 55), scrollowanie (s. 121), czy infomration overkill (s. 123). Ponadto, nie zawsze ma się „pod ręką” inne ustawy, czy tym bardziej inne komentarze. Stąd, gdy jest jakieś odwołanie do definicji z innego aktu prawnego (np. sieć  telekomunikacyjna, urządzenie końcowe – zob. s. 51), to może warto choćby krótko to wyjaśnić, a nie poprzestawać na samym odwołaniu. Wreszcie, wiem że komentarz nie może odpowiadać na wszystkie pytania, a nadto materia tej ustawy prowadzi często do punktów, w których nie ma jednoznacznych odpowiedzi, niemniej czasami (jak np. przy końcowych rozważaniach odnośnie art. 7 – zob. s. 136), brakuje jakiejś „kropki nad i” i wyraźnego opowiedzenia się za konkretnym rozwiązaniem, skoro komentarza mają używać praktycy, nie zawsze w pełni obeznani z materią.

Może też (tu już i ja byłbym najbardziej zadowolony, mając na uwadze to co napisałem powyżej o moim „niedostatku”), warto wzbogacić poszczególne rozważania o szersze odniesienia do doświadczeń innych krajów UE. Że tak się da, świadczy najlepiej chyba część poświęcona omówieniu art. 5, w ramach której przytoczono wiele niemieckich orzeczeń i wypowiedzi tamtejszej doktryny, a która wcale przez to nie jest „przegadana” w sposób naukowy. Gdyby tak też udało się w pozostałych częściach, byłoby idealnie.

Tak czy inaczej, naprawdę i szczerze polecam tę pozycję tym, którzy potrzebują w miarę aktualnej wiedzy o ustawie, przy czym wiedzy wykraczającej ponad studenckie minimum, a wciąż na tyle przystępnej, że nie zagłębiającej się do nadmiernych szczegółów i ezoterycznych niemal rozważań.

Tematy które też mogą Cie zainteresować

Możliwość komentowania jest wyłączona.

« »