Czas pracę zacząć. Orzeczenie gratis.

Troszkę mnie nie było na własnym blogu, ale najpierw był konieczny urlop, a zaraz po nim jeszcze jeden egzamin na aplikacji. Drugie szczęśliwie skończyło się pomyślnie, pierwsze skończyło się niestety. Za przerwę przepraszam i zabieram się z powrotem do komentowania, pisania, przytaczania, etc., etc. Na początek takie nietypowe orzeczenie. Powiedzmy w sam raz na rozruch powakacyjny.

Otóż przygotowując się do egzaminu, przeglądałem różne nadesłane mi numery Radcy Prawnego, wśród których znalazł się taki specjalny dodatek, przygotowany przez Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej (SAKIG), dokładnie to się nawet nazywało „Biuletyn Arbitrażowy. Styczeń-Luty 2007. Lista Arbitrów”. Zresztą sam o tym zresztą już pisałem, choć w nieco innym kontekście (chodziło o regulamin sądu ds. domen internetowych).

Tym razem odwołuję się do tego biuletynu, aby przywołać fragmenty jednego z opublikowanych orzeczeń. Jak wspomniałem we wstępie jest ono nietypowe, głównie z uwagi na stan faktyczny sprawy. Z drugiej jednak strony warto zobaczyć w ogóle jak sądy polubowne (a ten jest chyba najlepszy w Polsce lub jeden z lepszych na pewno) motywują swoje stanowiska i jak interpretują konkretne przepisy. Wreszcie uzasadnienie odnosi się do czynów nieuczciwej konkurencji, co na tym blogu cieszy się oczywiście znacznym zainteresowaniem. Fragmenty przytaczam raczej krótkie, więc nie będę więcej opisywał, proszę sobie poczytać.

Wyrok z 16 pazdziernika 2006 r., S.A.351/05

Pozwem z dnia …, 2005 strona powodowa wniosła o zobowiązanie Pozwanej do odkupienia sublicencji na oprogramowanie X, alternatywnie żądając zasądzenia kwoty … zł, wraz z odsetkarni od dnia …. oraz zasądzenia zwrotu kosztów procesu według norm przepisanych.
Swoje roszczenia strona powodowa wywodziła z trójstronnej Umowy o współpracy podpisanej w dniu … 2003 pomiędzy stronami i firma Y … Sp. z o.o., niebędącej stroną niniejszego procesu. Umowa przewidywała współpracę stron w celu uruchomienia i wypromowania serwisu SMS opartego na programie X. Program ten miał udzielać odpowiedzi na pytania zadawane SMS-em.
Strona powodowa zakupiła od Pozwanej sublicencje na oprogramowanie X umożliwiające przetworzenie do 100.000 wiadomości Request SMS. Cena licencji wynosiła równowartość … Euro, co stanowi wartość przedmiotu niniejszego sporu.
Pozwana miała w terminie 3 miesięcy od dnia otrzymania ww. kwoty zaprojektować i stworzyć Bazę Wiedzy oraz uruchomić oprogramowanie X udzielające odpowiedzi na pytania zadawane SMS-em przez Użytkowników Końcowych. Pozwana zobowiązała sie również do konfiguracji Oprogramowania, integracji z system … oraz Hostingu programu X przez okres obowiązywania licencji. ( … )

Zespół Orzekający ustalił i zważył co następuje

Umowa o współpracy, podpisana przez Strony, faktycznie dotyczy branży telefonicznych połączeń umożliwiających dialog na erotyczne tematy, świadczonych przy pomocy telefonii satelitarnej i wykorzystaniu tzw. SMS-ów. Klienci tej usługi, nazywani w umowie Użytkownikami Końcowymi, mieli łączyć sie za pomocą SMS z wybranymi numerami telefonów komórkowych, reklamowanymi przede wszystkim w czasopismach erotycznych. Powodowie odpowiadali za ilość i jakość reklam, a Pozwana dostarczyć miała sprawnie działający program, umożliwiający przetworzenie aż do 100.000 wiadomości SMS.
Jedno z ogłoszeń publikowane w prasie przedstawiało roznegliżowaną pielęgniarkę, uśmiechającą sie zalotnie. Zamieszczany obok tekst ogłoszenia brzmiał: „Wyleczę Cię z samotności…. Wyślij SMS pod numer … o treści „M…”, a zaopiekuje się Toba – dokładnie.” Inne ogłoszenia przedstawiające inny typ kobiety brzmiały: „Czekam na Ciebie kochanie …. wyślij SMS o treści „A … ” na numer … , możesz mnie mieć .. .!”

Zachęceni ogłoszeniami „użytkownicy końcowi” wysyłali SMS pod wskazany numer i rozpoczynali dialog. Dialog taki polegał na wymianie od kilku do kilkunastu SMS-ow, przy czym na pytanie użytkownika system wybierał stosowne odpowiedzi. Jak zgodnie zeznały Strony i potwierdzili to świadkowie, użytkownicy końcowi prowadzili dialog będąc przekonani, że na wysłane SMS-y odpowiadają im dziewczyny ukazane na zdjęciach. Według zgodnych zeznań, dialog ustawał najczęściej wtedy, gdy użytkownik przekonywał się, albo nabierał podejrzeń, ze po drugiej stronie koresponduje z nim inna osoba albo automat. Opłacalność przedsięwzięcia, uzależniana była od długości dialogu (…)

Pozwana stworzyła dwie wirtualne osobowości: M… i A…. Pierwsza była delikatną blondynką o skandynawskim typie urody i kobiecych kształtach, w wieku 18 lat, typem „kociaka” lubiącego kokietować, otwartego na propozycje, zaciekawionego prowokacjami podszytymi erotyzmem. Druga brunetka, bizneswoman, około 30 lat, była zdecydowana, pewna siebie, apodyktyczna i perwersyjna kobieta, zainteresowana przelotnymi romansami; używająca swych wdzięków m.in. dla poprawienia prowadzonych interesów.

Program X, jak przekonał sie Zespół Orzekający w czasie jego prezentacji oraz po zbadaniu przykładowych dialogów prowadzonych z użytkownikami, stanowił przykład tzw. sztucznej inteligencji. W rezultacie doskonalej techniki program potrafił utrzymywać użytkowników w mylnym przeświadczeniu, ze korespondują z żywymi istotami. W imieniu M… program potrafił mówić: „Jestem studentką studium pielęgniarskiego, chyba nie widziałeś moich zdjęć, ze sie pytasz.” Albo: „Jestem uczennicą studium pielęgniarskiego, uwierz mi, bardzo dbam o siebie, pokażę Ci…”. Teksty typu: „Nie mam komputera w akademiku, ale nie chce stracić z Tobą kontaktu, czekam wiec na Twoje SMS-y” miały uwiarygodnić status społeczny M … i podtrzymać dialog. (…)

Jak zeznał na rozprawie przedstawiciel Pozwanego, program X był tak doskonały, ze dla podtrzymania dialogu z jego użytkownikiem potrafił celowo alba specjalnie robić drobne bledy ortograficzne, alba interpunkcyjne, albo opóźniać się z udzieleniem odpowiedzi (…)

[P]rogram potrafił po jakimś czasie, ustalonym w tzw. reminderze, odnowić dialog po kilku dniach przerwy i zaproponować jego kontynuacje, co istotnie zwiększało dochodowość projektu.(…)

System potrafił przetworzyć 6000 SMS-ow w ciągu godziny i odesłać. System był czynny 24 godziny na dobę, przygotowywał odpowiedzi w czasie rzeczywistym, ale zaprogramowany był na odpowiedź w czasie opóźnionym, tak żeby użytkownik nie zorientował sie, ze rozmawia z automatem. Każdy użytkownik był w jakiś sposób zapamiętany i zindywidualizowany, np. miastem, z którego pochodził. Jak zaprezentowano na rozprawie, wypowiedzi typu: „Witaj, co u Ciebie, słyszałam, ze w Gdańsku pada” powodowała, że rozmówca myślał, że pisze do niego żywa osoba i chętnie jej odpisywał (…)

Jak zgodnie stwierdziły obie strony oraz przesłuchani świadkowie, dialog najczęściej kończył sie, gdy użytkownik orientował sie, że nie rozmawia z wybraną przez siebie osobą z ogłoszenia. (…)

Zespół Orzekający w tej niecodziennej sprawie dostrzegł elementy działania obu stron, które naruszają przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Faktycznie współpraca stron polegała na wprowadzeniu w błąd nieznanej i niezliczonej liczby użytkowników systemu. Liczby kilkuset, czy kilku tysięcy SMS-ów wysłanych w ciągu godziny oznaczają ni mniej ni więcej kilkaset lub kilka tysięcy oszukanych użytkowników, którzy skuszeni ogłoszeniem typu: „Wyleczę Cie z samotności, Wyślij SMS o treści M…, a zaopiekuje sie Toba dokładnie” liczyli na kontakt z żywą kobieta. Jak zgodnie przyznały strony i potwierdzili to przesłuchiwani świadkowie, właśnie to błędne przeświadczenie użytkowników decydowało o opłacalności współpracy stron. Inaczej mówiąc, współpraca stron nie przynosiłaby dochodów gdyby użytkownik programu wiedział, że rozmawia z komputerem a nie z żywą kobietą (…)

W orzecznictwie i literaturze przedmiotu zgodnie stwierdza sie, że sprzeczne z uczciwą konkurencją jest wykorzystywanie ludzkich emocji. Odwoływanie sie do poczucia osamotnienia przeciętnego użytkownika w ogłoszeniu „Wyleczę Cię z samotności…” podlega właśnie takiej ocenie. Z uczucia osamotnienia nie wyleczy bowiem żaden, nawet najlepszy program komputerowy, a obietnica „zaopiekuje sie Toba” jest, mówiąc brutalnie, oszustwem. (…)

W toku rozprawy strony przyznały, że z góry zakładały, że żaden użytkownik w sprawie o utracone … zł nie złoży reklamacji, przyznając się do dość wstydliwego faktu prowadzenia intymnego dialogu z nieznajomą. W rezultacie proceder uprawiany przez strony nie zasługuje na sądową ochronę. Czyny nieuczciwej konkurencji są bowiem czynami niedozwolonymi. Za ich popełnienie ustawodawca przewidział sankcje cywilne, a nawet karne.
Wzajemne rozliczenia pomiędzy współsprawcami czynu nieuczciwej konkurencji nie mogą być sankcjonowane wyrokami sądów polubownych (…)

Informacje o Biuletynach na odpowiedniej stronie sądu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

« »