Czy Apple powinien otrzymać ochronę na przestrzenny znak towarowy, przedstawiający wystrój sztandarowych sklepów?

10 lipca 2014r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w sprawie C‑421/13 Apple Inc. przeciwko Deutsches Patent-und Markenamt (DPMA). Orzeczenie to było dość szeroko przywoływane, nawet w prasie popularnej, co nie dziwi, zważywszy na generalne zainteresowanie, jakie wywołują wszelkie informacje związane z działalnością giganta z Cupertino. Dodatkowo jednak, przyczyniło się do tego i to, że znak towarowy, który był przedmiotem postępowania, dotyczył rzeczy dość niecodziennej, czyli wystroju (urządzenia, zagospodarowania?) przestrzeni stacjonarnego sklepu („flagship store”). Niestety, mimo przywołania zasadniczych tez wyroku, właściwe do niego komentarze ograniczyły się jedynie do wyrażenia subiektywnych uwag i opinii (por. np. http://techlaw.pl/ets-apple-wystroj-sklepu-znak-towarowy/ i http://prakreacja.pl/apple-sklepy/). A szkoda, bo rozstrzygnięcie to zasługuje na bardziej pogłębioną uwagę.

Dla tych czytelników, którzy nie są do końca zaznajomieni z tłem sprawy, zacznijmy jednak od krótkiego opisu stanu faktycznego. Przede wszystkim więc, jak podał w swoim uzasadnieniu TSUE, w dniu 10 listopada 2010r. Apple uzyskała od United States Patent and Trademark Office (amerykańskiego urzędu patentowego i znaków towarowych + USPTO) rejestrację trójwymiarowego znaku towarowego przedstawiającego w formie kolorowego rysunku – w szczególności stalowoszarego i jasnobrązowego – jej sztandarowe sklepy („flagship stores”) w odniesieniu do usług z klasy 35 w rozumieniu Porozumienia nicejskiego (czyli do „usług handlu detalicznego dotyczących komputerów, oprogramowania komputerowego, urządzeń peryferyjnych, telefonów przenośnych, elektroniki użytkowej i akcesoriów oraz związanych z nimi pokazów towarów”).

Tutaj już pojawia się pewien problem, albowiem próbowałem znaleźć ten znak w bazie USPTO, jednak nie do końca przyniosło to pożądane rezultaty. Są tam bowiem dwa znaki (przynajmniej ja tylko te znalazłem, a TSUE nie podaje żadnych numerów), które zilustrowane są podobnie lub identycznie, co znak przedstawiony w sprawie C-421/13 (różnica dotyczy tego, że jeden jest znakiem czarno-białym, drugi znakiem barwnym). W przypadku żadnego z nich nie pojawia się jednak data 10 listopada 2010r… Nie wiem więc, czy Trybunał podał jakieś informacje nie do końca ściśle, czy też ja nie odszukałem w pełni poprawnie znaków Apple’a, niemniej podaję linki do tych amerykańskich znaków i ich formy przedstawieniowe, głównie z uwagi na opisy znaków, jakie znajdują się w bazie USPTO (nieco bardziej rozubudowane w stosunku do opisu podanego przez TSUE).

W każdym razie, znaki te prezentują się następująco:

US Serial Number:
85036986
Application Filing Date:
May 12, 2010
US Registration Number:
4277913
Registration Date:
Jan. 22, 2013
Mark Literal Elements:
None
Standard Character Claim:
No
Mark Drawing Type:
2 – AN ILLUSTRATION DRAWING WITHOUT ANY WORDS(S)/ LETTER(S)/NUMBER(S)
Description of Mark:
The mark consists of the design and layout of a retail store. The store features a clear glass storefront surrounded by a paneled, steel gray facade consisting of large, rectangular horizontal panels over the top of the glass front, and two narrower panels stacked on either side of the storefront. Within the store, rectangular recessed lighting units traverse the length of the store’s ceiling. There are light brown cantilevered shelves below recessed display spaces along the side walls, and light brown rectangular tables arranged in a line in the middle of the store parallel to the walls and extending from the storefront to the back of the store. There is multi-tiered shelving along the side walls, and a light brown oblong table with black stools located at the back of the store, set below video screens flush mounted on the back wall. The walls, floors, lighting, and other fixtures appear in dotted lines and are not claimed as individual features of the mark; however, the colors and placement of the various items are considered to be part of the overall mark. Similarly, the white in the drawing represents background areas and is not part of the mark.
Color Drawing:
Yes
Color(s) Claimed:
The color(s) steel gray, light brown and black is/are claimed as a feature of the mark.

 

 
 
 
 
 
 
US Serial Number:
85036990
Application Filing Date:
May 12, 2010
US Registration Number:
4277914
Registration Date:
Jan. 22, 2013

 
 
 
 
 
 

Następnie Apple przedstawiła wniosek o rozszerzenie terytorialne ochrony wynikającej z rejestracji międzynarodowej owego znaku towarowego na podstawie Porozumienia madryckiego. Wniosek ten został w kilku państwach zaakceptowany, przykładowo żadnych zastrzeżeń nie miała Polska, która na podstawie reguły 18 ter protokołu dodatkowego do ww. Porozumienia przyznała ochronę na terenie naszego kraju.

Warto przy tym zaznaczyć, to co wzmiankowano powyżej, że opis znaku na potrzeby międzynarodowej ochrony, którym posługuje się TSUE jest znacznie bardziej lakoniczny i ogranicza się zasadniczo do tego, że wskazano tylko tyle (nota bene to tutaj, przy rejestracji międzynarodowej pojawia się podana powyżej data 10 listopada 2010r.; serwis WIPO niestety uniemożliwia podanie bezpośredniego linku, w razie potrzeby należy więc dokonać własnego wyszukania poprzez stronę http://www.wipo.int/romarin/, podając numer IR 1060321):

Steel gray and light brown. 

The mark consists of distinctive design and layout of a retail store. 

Spora część państw nie zgodziła się jednak na rejestrację, wśród nich Niemcy, których urząd patentowy (DPMA) miał – według uzasadnienia TSUE – dniu 24 stycznia 2013r. odmówi© udzielenia ochrony temu trójwymiarowemu znakowi towarowemu ze względu na to, że przedstawienie powierzchni przeznaczonych do sprzedaży towarów przedsiębiorstwa nie jest niczym innym niż przedstawieniem istotnego aspektu działalności handlowej owego przedsiębiorstwa. O ile konsument może wprawdzie postrzegać zagospodarowanie takiej powierzchni jako wskazówkę co do wartości i kategorii cenowej towarów, podaje dalej TSUE, o tyle nie może on pojmować takiego zagospodarowania jako wskazówki co do ich pochodzenia. Ponadto według DPMA powierzchnia sprzedażowa przedstawiona w niniejszym wypadku nie odróżnia się wystarczająco od sklepów innych dostawców produktów elektronicznych.

Tu pojawia się kolejny mój problem, albowiem jakkolwiek odnalazłem sprzeciw DPMA, to nie jest on aż tak rozbudowany i ogranicza się do wskazania, że znak zgłoszony przez Apple’a jest znakiem opisowym, pozbawionym jakiegokolwiek odróżniającego charakteru i nie powinien być zarezerwowany dla jednego przedsiębiorcy („must be kept free for all competitors”). Być może jednak TSUE cytuje jakieś dodatkowe dokumenty, przedstawione w toku postępowania, a nie upublicznione (pełne informacje o zgłoszenie przed DPMA można odnaleźć na stronie niemieckiego urzędu).

Tak czy inaczej, po odmowie ze strony DMPA Apple wniósł apelację, ale rozpoznający ją sąd powziął w tym wszystkim sporo wątpliwości i postanowił zwrócić się z odpowiednimi pytaniami do TSUE. Warto przywołać te pytania, bo były – wg mnie – bardzo dobrze skonstruowane:

„1)      Czy art. 2 dyrektywy [2008/95] należy interpretować w ten sposób, że ochrona w odniesieniu do „opakowania towaru” może obejmować również oprawę stanowiącą ucieleśnienie usługi [przedstawienie materializujące usługę]?

2)      Czy art. 2 i 3 ust. 1 dyrektywy [2008/95] należy interpretować w ten sposób, że oznaczenie mające postać oprawy stanowiącej ucieleśnienie usługi [przedstawienia materializującego usługę], może zostać zarejestrowane jako znak towarowy?

3)      Czy art. 2 dyrektywy [2008/95] należy interpretować w ten sposób, że wymóg możliwości przedstawienia w formie graficznej jest spełniony wyłącznie poprzez przedstawienie w formie rysunków [przez zwykły rysunek], bądź za pomocą uzupełnień takich jak opis opakowania [oprawy] [opis przedstawienia] lub bezwzględnych wielkości [rozmiarów] podanych w metrach lub względnych wielkości [rozmiarów] z oznaczeniem proporcji?

4)      Czy art. 2 dyrektywy [2008/95] należy interpretować w ten sposób, że zakres ochrony przyznanej przez znak usługi detalicznej [znak towarowy dla usługi handlu detalicznego] obejmuje również towary produkowane przez samego sprzedawcę detalicznego?”.

O ile faktycznie czwarte pytanie można uznać za pozostające poza sporem (tak uczynił TSUE), to jednak warto było poświęcić im odrębną uwagę i rozważania. Niestety postąpiono inaczej i w uzasadnieniu trzy pierwsze pytania ujmowane są łącznie („W konsekwencji poprzez swoje pytania od pierwszego do trzeciego, które należy rozpatrzyć łącznie, sąd odsyłający dąży w istocie do ustalenia, czy art. 2 i 3 dyrektywy 2008/95 należy interpretować w ten sposób, że przedstawienie – w formie zwykłego rysunku bez wskazania rozmiaru ani proporcji – zagospodarowania powierzchni sprzedażowej może być zarejestrowane jako znak towarowy dla usług polegających na różnych świadczeniach mających na celu skłonienie konsumenta do nabycia towarów zgłaszającego i, w wypadku odpowiedzi twierdzącej, czy takie >>przedstawienie materializujące usługę<< może być zrównane z >>opakowaniem<<”.)

W szczególności więc, przy tak postawionym, przez siebie, problemie, TSUE udziela ogromnie skrótowych odpowiedzi, które choć w teorii są zapewne poprawne, to w konkretnym stanie faktycznym i zważając na istotę znaku będącego tłem sporu, muszą być uznane za dalece niewystarczające.

Pierwszym z takim stwierdzeń jest zdanie wyrażone w motywie 18 i 19 uzasadnienia, zgodnie z którym „z treści art. 2 dyrektywy 2008/95 wynika bez dwuznaczności, że rysunki zalicza się do kategorii oznaczeń, które można przedstawić w formie graficznej” oraz że „przedstawienie takie jak to rozpatrywane w postępowaniu głównym, które obrazuje zagospodarowanie powierzchni sprzedażowej za pomocą zbioru linii, konturów i form, może stanowić znak towarowy (…)i to bez konieczności nadawania szczególnego znaczenia faktowi, że rysunek jest pozbawiony wskazówek co do rozmiaru i proporcji powierzchni sprzedażowej, którą obrazuje, ani bez konieczności badania, czy taki rysunek może także – jako „przedstawienie materializujące usługę” – zostać zrównany z „opakowaniem”.

Problem w tym, że pominięto w ogóle rozważania i nad istotą „oznaczenia” jako takiego i konsekwencji przełożenia tej istoty na znaki przestrzenne. O co chodzi? Otóż, jeśli mamy do czynienia ze znakiem słownym , czy graficznym dwuwymiarowym, to jego „oznaczenie” zawsze odpowiada nasze percepcji. Zawsze widzimy (postrzegamy) znak tak jak został on zarejestrowany. Oznaczenie więc i jego forma graficzna odpowiada więc w pełni rzeczywistości.

Inaczej jest jednak przy znakach przestrzennych. Trójwymiarowość ma to do siebie, że nie da się jej przedstawić w pełni na kartce papieru. Zgłoszenie znaku trójwymiarowego na urzędowym formularzu zawsze więc będzie nieco „zakłamane”. Owszem, pomocne są rysunki, cieniowane obrazy, zdjęcia z różnych perspektyw i stron, etc., ale nigdy nie uda się oddać pełnego obrazu oznaczenia (jego formy graficznej).

Z tej przyczyny można w ogóle kwestionować zdolność rejestrową trójwymiarowych znaków towarowych i takie głosy zawsze się pojawiały. Pewnym ich kompromisowym rozwiązaniem jest przyjęcie założenia, że w sytuacji gdy różne strony znaku przestrzennego uwidaczniają różne dystynktywne cechy, odbiorcy muszą być w stanie postrzegać wszystkie te cechy, gdy patrzą na trójwymiarowy kształt z różnych stron (tak E. Wojcieszko-Głuszko [w:] System Prawa Prywatnego. Tom 14B. Red. R. Skubisz, Rozdział XXXIII, s. 449, C.H. Beck 2012, powołując się przy tym na T. C. Jehoram, C. van Nispen, T. Huydecoper, European Trademark Law: Community Trademark Law and Harmonized National Trademark Law, Kluwer Law International 2010, s. 95).

 

Być może problem ten jest mniejszy, czy wręcz wcale nie występuje w przypadku – dziś już może można je nazwać – “tradycyjnych” nie-tradycyjnych przestrzennych znaków towarowych, takich jak butelki, „celownik” Mercedesa, etc. Są to bowiem dość małe przedmioty, co do których spojrzenie nawet z dwóch tylko stron pozwala nam „dopisać” dość dokładnie wygląd niewidocznych fragmentów. Zasadniczo też, patrząc niemal z każdej perspektywy, a przynajmniej tych najbardziej oczywistych (rzadko patrzy się na butelkę całkowicie z dołu, czy całkowicie z góry), zawsze dostrzeżemy podstawowe dystynktywne cechy znaku.

Inaczej jest jednak w przypadku takiego przestrzennego znaku, jakim jest zagospodarowanie, wystrój, czy wygląd sklepu. Jak widać na wstawionych wyżej obrazkach („graficzne przedstawienia” oznaczeń), znaki mają dość sporą liczbę elementów o różnych funkcjach, kształtach, wyglądzie, kolorze, odcieniu. Same stoły „poustawiane” są w określonych odległościach i proporcjach miedzy sobą, czy odpowiednich odległościach od ścian. Mają sprecyzowaną wysokość, itd. Ale przecież mało kto będzie miał możliwość oglądania sklepu w takiej dokładnie perspektywie, niejako en face, dokładnie z takiego samego miejsca. Sklep, czy to umieszczony w galerii handlowej, czy na ulicy, „ma przed” sobą ograniczoną przestrzeń (ograniczoną ulicą, innymi sklepami, etc.) i w większości przypadków będzie „oglądał znak” z innych ujęć i perspektyw, niż ta przedstawiona na zgłoszeniu. A nie zapominajmy też i o tym, że o ile np. butelkę (odpowiadającą zgłoszonemu, przestrzennemu znakowi towarowemu) możemy wziąć do ręki i oglądać ją w formie dość lub bardzo zbliżonej do „oznaczenia przedstawionego graficznie”, o tyle w przypadku sklepu dochodzą jeszcze takie elementy, jak obsługa, klienci, różne dodatkowe ogłoszenia, sprzęty, etc.

 

Czy wówczas będzie w stanie dostrzec wszystkie cechy dystynktywne? Mam co do tego poważne wątpliwości. W każdym razie, uważam za duży błąd, że TSUE w ogóle nie poruszył tego tematu i nie rozważał tego zagadnienia.

(przy czym, na marginesie zauważmy, że nawet ów wygląd en face faktycznie funkcjonujących sklepów Apple’a też nie zawsze odpowiada temu co widać na zgłoszonym znaku; to już oczywiście problem innego typu, związany bardziej z rzeczywistym używaniem znaku….)

     
Apple StoreGrand ArcadeGrand Arcade Shopping CentreCambridge, CB2 3AX Apple StoreUpper West Side1981 BroadwayNew York, NY 10023 Apple StoreOakridge925 Blossom Hill RoadSan Jose, CA 95123
   

Apple store z klientami

Apple store z klientami – wersja ekstremalna

 

Druga rzecz, której zabrakło w omawianym orzeczeniu, to głębsze przyjrzenie się problemowi posiadania zdolności odróżniającej przez tę właśnie, wyjątkową grupę znaków towarowych. Zasadniczo wskazano tu tylko tyle, że „nie można wykluczyć, iż zagospodarowanie powierzchni sprzedażowej, które jest obrazowane przez takie oznaczenie, pozwoli zidentyfikować towary lub usługi – w odniesieniu do których wniesiono o rejestrację – jako pochodzące z danego przedsiębiorstwa. Jak wskazują na to rząd francuski i Komisja, może być tak w wypadku, gdy obrazowane zagospodarowanie w sposób znaczący obiega od normy lub zwyczajów panujących w danym sektorze gospodarki (zob. analogicznie, w odniesieniu do oznaczeń tworzonych przez wygląd towaru, wyroki: Storck/OHIM, C‑25/05 P, EU:C:2006:422, pkt 28; Vuitton Malletier/OHIM, C‑97/12 P, EU:C:2014:324, pkt 52)”.

To wszystko prawda i do sądu odsyłającego będzie należało, czy zdolność ta występuje in concreto (w stosunku do towarów lub usług objętych zgłoszeniem, i po drugie, w stosunku do sposobu postrzegania go przez właściwy krąg odbiorców, składający się z przeciętnych konsumentów wspomnianych towarów lub usług, którzy są właściwie poinformowani oraz dostatecznie uważni i rozsądni – por. w szczególności wyroki: Linde i in., C‑53/01 do C‑55/01, EU:C:2003:206, pkt 41; Koninklijke KPN Nederland, C‑363/99, EU:C:2004:86, pkt 34; OHIM/BORCO-Marken-Import Matthiesen, EU:C:2010:508, pkt 32, 35).

Jednak przy tak „suchym” i pobieżnym potraktowaniu problemu, TSUE poniekąd zrównuje sytuację znaków przestrzennych i dwuwymiarowych, podczas gdy nie jest ona z pewnością taka sama. Wynika to przecież wprost z zacytowanego fragmentu orzeczeń, że taka sytuacja może zachodzić tylko wyjątkowo, gdy znak „w sposób znaczący obiega od normy lub zwyczajów”. Zabrakło tu więc choćby kilku słów, dwóch, trzech zdań komentarza, które ugruntowałyby tę wyjątkowość i stawiały trudniejszym uzyskanie ochrony na tego typu znaki. Przykładowo, choćby tego typu co w orzeczeniu z dnia 7 października 2004r., w sprawie C‑136/02 P Mag Instrument Inc., przeciwko OHIM, gdzie w motywie 30 i 31 podano, że: „przeciętni konsumenci nie mają zwyczaju domyślania się pochodzenia towaru w oparciu o jego kształt lub kształt jego opakowania przy jednoczesnym braku jakichkolwiek elementów graficznych czy słownych i stąd wykazanie charakteru odróżniającego trójwymiarowego znaku towarowego może okazać się trudniejsze niż w przypadku znaku słownego czy graficznego (zob. ww. wyrok w sprawie Henkel przeciwko OHIM, pkt 38 i powołane tam orzecznictwo) [31.] Wobec tego im kształt, o którego rejestrację jako znaku towarowego wystąpiono, jest bliższy najbardziej prawdopodobnemu kształtowi, który miałby dany towar, tym większe jest prawdopodobieństwo, iż dany kształt jest pozbawiony jakiegokolwiek charakteru odróżniającego”.

Z kolei w wyroku z dnia 12 stycznia 2006r. w sprawie C‑173/04 P Deutsche SiSi-Werke GmbH & Co. Betriebs KG przeciwko OHIM, podano (motyw 22), że „jeśli chodzi o kwestię odbiegania danego kształtu od normy lub zwyczajów branżowych, orzecznictwo nakazuje dokonywać porównania przy zastosowaniu znacznie szerszego punktu odniesienia niż zwykle używane kształty produktów wskazanych w zgłoszeniu znaku towarowego. OHIM jest zdania, że jeśli dany konsument miał zwykle do czynienia z danym szczególnym rodzajem opakowania określonego towaru, to w sytuacji, gdy po raz pierwszy zetknie się z takim samym rodzajem opakowania dla innego towaru, dojdzie do wniosku, że chodzi tylko o kształt opakowania, nie zaś o wskazówkę dotyczącą pochodzenia tego towaru. Dlatego też ocena postrzegania omawianych opakowań przez odbiorców przy uwzględnieniu jedynie opakowań już istniejących wyłącznie dla towarów, o których mowa w zgłoszeniu, obarczona jest błędem.”

 

Tego, choćby, typu uwag zabrakło w sprawie Apple’a. To istotny być może błąd, bo jak skoro „tradycyjne” nie-tradycyjne przestrzenne znaki towarowe rodzą tyle problemów, to brak wskazówek w tym zakresie ze strony TSUE może spowodować totalną dowolność w rejestrowaniu takich znaków jak właśnie przestrzeń (wystrój, zagospodarowanie) sklepu, co raczej jest zjawiskiem nie do końca pożądanym.

Tym bardziej, to już uwagi nie do TSUE, ale do DPMA/sądu, które będą rozpatrywały zdolność odróżniającą in concreto, że w przypadku wystroju sklepu Apple’a, wg mnie dość trudno będzie wykazać znaczące odbieganie od norm i zwyczajów. To prawda, że koncepcja sklepów Apple’a znajdowała istotne miejsce w przemyśleniach i planach Steva Jobs’a, jednak jeśli jest w nich jakiś element, który faktycznie zapada większości klientów w pamięć i robi największe chyba wrażenie, to specyficzne szklane schody, które swoją drogą są też przedmiotem formalnej ochrony w USA.

   

 

Jednakże schody te (ani inne, bo te też występują w różnych formach) nie są uwidocznione w znaku będącym przedmiotem postępowania przed TSUE. Jednocześnie, pomysł na umieszczenie w sklepie urządzeń hi-tech na podwyższeniach (stołach, pulpitach), przy zachowaniu pewnej swobodnej przestrzeni do poruszania się oglądania, i powieszeniu akcesoriów/monitorów na bocznych ścianach, nie wydaje się nazbyt „oryginalne” (choć tu zaznaczam, że nie jestem w stanie stwierdzić, z jakiego okresu pochodzą zdjęcia „konkurencyjnych” sklepów i od kiedy były w ten sposób urządzane; opieram się na wynikach wyszukiwania z dnia dzisiejszego).

 

   
Microsoft htc

SONY

 

Wreszcie, niezależnie od tych uwag, trzeba pamiętać, że przestrzenny znak towarowy Apple’a, będący przedmiotem postępowania przed TSUE, był jednak zgłoszony dla określonych usług, a nie towarów. To subtelna, ale jednak różnica. Nie tylko dlatego, że sama nazwa (znak towarowy) wskazuje, co było pierwotnym przedmiotem ochrony, ale też faktyczne trudności choćby ze zdefiniowaniem usług prowadzą do konkluzji, że „znak usługowy pełni więc w istocie funkcję oznaczenia przedsiębiorstwa i wskazuje na podmiot świadczący usługi, a nie usługę jako taką (U. Promińska, Znaki towarowe i prawa ochronne [w:] E. Nowińska, U. Promińska, M. du Vall, Prawo własności przemysłowej, 2011, s. 317). Z tej przyczyny doktryna stoi na stanowisku o konieczności stosowania przepisów ustawy dotyczących znaków towarowych w odniesieniu do znaków usługowych jedynie odpowiednio (E. Wojcieszko-Głuszko, op. cit., s. 494). A skoro tak, skoro tylko odpowiednio, to jeszcze większą ostrożność należy zachować przy przyznawaniu (dopuszczalności, choćby teoretycznej i abstrakcyjnej) takiej ochrony.

Na koniec jeszcze jedna wątpliwość, jakkolwiek chyba najdelikatniej wyrażona. Otóż, zarówno rozporządzenie unijne, jak i dyrektywa o znakach towarowych przewidują, że nie powinny być rejestrowane oznaczenia, które składają się wyłącznie z kształtu zwiększającego znacznie wartość towaru. Co to oznacza w praktyce jest oczywiście kwestią sporu, ale przykładowo można przywołać fragment znanego orzeczenia Sądu Pierwszej Instancji z dnia 6 października 2011r. w sprawie T‑508/08 Bang & Olufsen A/S przeciwko OHIM, w którym rozpatrywana była możliwość rejestracji jako wspólnotowego znaku towarowego trójwymiarowego oznaczenia przedstawiającego głośnik. Pomijając tło faktycznego tamtego sporu, istotne konkluzje sprowadzały się do tego, że:

74      Kształt objęty wnioskiem o rejestrację jest bowiem wyrazem osobliwego wzornictwa i skarżąca sama przyznaje, zwłaszcza w pkt 92 skargi, że to wzornictwo jest nieodzownym elementem strategii marki i że zwiększa ono atrakcyjność rozpatrywanego towaru, to znaczy jego wartość.

75      Ponadto z przytaczanych w pkt 33 zaskarżonej decyzji dowodów, to znaczy fragmentów stron internetowych dystrybutorów, sprzedaży w drodze licytacji czy sprzedaży używanych towarów, wynika, że w pierwszej kolejności podkreślane są właściwości estetyczne tego kształtu, oraz że kształt ten jest postrzegany jako swego rodzaju czysta, wysmukła i ponadczasowa figura służąca odtwarzaniu muzyki, co czyni z niego zasadniczy element będący argumentem przy promowaniu sprzedaży.

76      Nie wydaje się zatem, aby w niniejszej sprawie Izba Odwoławcza popełniła jakikolwiek błąd stwierdzając iż, niezależnie od innych właściwości rozpatrywanego towaru, kształt, o którego rejestrację wniesiono, zwiększa znacznie wartość tego towaru.

77      Ponadto należy dodać, iż fakt uznania kształtu jako zwiększającego znacznie wartość towaru, nie wyklucza tego, że inne właściwości tego towaru, takie jak w tym przypadku właściwości techniczne, mogą również nadawać rozpatrywanemu towarowi znaczną wartość.

 

Mutatis mutandis można to przenieść na sytuację Apple’a. Otóż, tak dokładnie jak opisał to powyżej Sąd, Apple podaje, że wystrój (zagospodarowanie) jego sklepów jest wyjątkowe i jest spójnym elementem strategii firmy, że to właśnie (m.in.) określona forma mebli, ich ułożenia, etc. zwiększa atrakcyjność towarów (usług), że to właśnie wrażenia estetyczny nadają specyficzną atmosferę wyjątkowości, prestiżu, etc. Na tej samej więc zasadzie, można twierdzić, że przedmiotowy znak znacznie zwiększa wartość towaru (usługi), a zatem nie powinien podlegać rejestracji. Jakkolwiek więc TSUE nie musiał się zajmować tym zagadnieniem (bo nie wynikało ono z zadanych przez sąd odsyłający pytań; choć nie znaczy to też, że nie mógł o tym choćby wspomnieć), to nie powinno to umykać przy dalszych próbach rejestracji tego, czy podobnych „oznaczeń”.

Podsumowując i odpowiadając na zadane w tytule pytanie uważam, że Apple nie powinien otrzymać ochrony na przestrzenny znak towarowy, przedstawiający wystrój sztandarowych sklepów. Uważam też, że choć TSUE nie przesądził tego, że ta ochrona zostanie faktycznie przyzna, to zrobił za mało, by uczynić ją trudniejszą. Pozostawienie tej kwestii całkowicie otwartej, choć formalnie poprawnej, może mieć bowiem negatywne konsekwencje. Z jednej strony sąd/organ badający to (lub podobne) zgłoszenie nie będzie miał wystarczających wskazówek do ścisłego stosowania prawa. Z drugiej, otrzymaliśmy kolejną informację o tym, że formalne prawa ochronne „przekraczają” kolejne granice, które wydawały się nie do przekroczenia, a prawa własności intelektualnej „zajmują” kolejne obszary, które powinny być wolne dla konkurentów, względnie chronione na podstawie przepisów o uczciwej konkurencji. Tym bardziej jeszcze niedobrze, że dotyczy to spółki, która krytykowana jest za to, że „wymyśla coś, co od dawna istnieje”. Tego typu sprawy, mogą tylko pogłębiać takie uczucie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

« »