Remuszko przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu

Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, złożyło opinię przyjaciela sądu w sprawie Remuszko przeciwko Polsce (skarga 1562/10). Wspominam o tym dlatego, że kiedyś Panu Remuszce, a raczej jego sprawie, poświęciłem różne wpisy na tym blogu, choć i jemu samemu starałem się coś pomagać, a ostatecznie część tych uwag zawarłem w glosie pt. Możliwość odmowy publikowania płatnych ogłoszeń i reklam przez wydawcę (Glosa do wyroku SN z dnia 18 stycznia 2007 r., I CSK 376/06, „Glosa” nr 4/2007, s. 78 i n.).

Dziś tę moją publikacje przywołuje HFPCz w swojej opinii amicus curiae, co cieszy o tyle, że sąd w Strasburgu dowie się moim istnieniu. Ale szkoda, że przywołany tylko krótki fragment z podsumowania, bo wg mnie nie daje on właściwego obrazu tego, co wówczas pisałem. Dlatego pozwalam sobie tutaj uzupełnić, że przed wnioskami końcowymi glosy, pisałem tak:

Racjonalny jest więc pogląd, że:
po pierwsze, nie ma wprawdzie obowiązku podawania, czy nawet tylko posiadania ustalonej linii programowej, ale jeśli ona jest, to wiążą się z nią pewne korzyści – z jednej strony, tylko na tej podstawie można pociągnąć do odpowiedzialności dziennikarza nierealizującego w ramach stosunku pracy linii programowej, z drugiej – można swobodnie odmawiać publikacji określonych reklam (im bardziej precyzyjna i rozbudowana będzie taka linia programowa, tym lepiej dla danej redakcji);
po drugie, dla korzystania z wymienionych przywilejów niezbędne jest także spisanie kolejnych postanowień programowych, gdyż bez tej czynności nie można mówić o statucie czy regulaminie;
po trzecie, treść takiego statusu bądź regulaminu musi być dostępna dla reklamodawców, w przeciwnym przypadku powoływanie się na linię programową w celu odmowy publikacji reklamy będzie bezprzedmiotowe.
Możliwy jest więc brak spisanej linii programowej w redakcji, ale tym sposobem zostanie ona pozbawiona bardzo znaczących uprawnień 
[Posiadanie spisanej linii programowej byłoby też pożądane na przykład w przypadku planowania dużej kampanii reklamowej, w której miałyby być wykorzystane kontrowersyjne spoty (co dziś nie jest rzadkością). Wówczas agencja reklamowa czy konkretny przedsiębiorca nie pozostawaliby w niepewności, czy już przygotowane projekty nie zostaną przez redakcje odrzucone.]

Możliwość komentowania jest wyłączona.

« »