Sąd właściwy dla ochrony przed naruszeniami w internecie.

Ten wpis w pewnej mierze zawdzięczam mec. Rafałowi Ciskowi i w pewnej mierze będzie on uzupełnieniem wpisu w serwisie zamieszczonym w portalu www.nowemedia.org.pl. Ale uzupełnieniem ciekawym i mam nadzieję, że wielu osobom bardzo pomocnym. Dlatego zachęcam do dalszej, dość krótkiej, lektury.

Zacznę od tego, że w swojej praktyce stosunkowo często zajmuję się naruszeniami prawa w internecie, co sprowadza się także do pozywania różnych osób i podmiotów za dokonane naruszenia, niezależnie czy dotyczy to naruszeń np. prawa do znaku towarowego, praw autorskich, czy dóbr osobistych. Często pozwani mają swoje siedziby w Warszawie (wszak już Olgierd Rudak wiele lat temu pisał, że Internet ma siedzibę w Warszawie), względnie w innych dużych miastach, nawet jednak jeśli postępowanie nie jest przeciwko dużej spółce, a „małemu naruszycielowi”, to rzadko ten ostatni ma siedzibę czy miejsce zamieszkania w tym samym mieście, co powód. No a jak tu jeździć cały czas do Warszawy z Bielska czy Katowic… Nie chce, a do tego tak długo trzeba tam czekać na rozstrzygniecie sporu.

Stąd różnymi sposobami próbuje się kierować pozwy do sądu nam najbliższego, czy z innych powodów najdogodniejszego i różne są sposoby tego uzasadnienia. Jedną z takich podstaw jest art. 35 kpc, który od zawsze starałem się eksploatować, aczkolwiek – przyznaję ze smutkiem – nieskutecznie. Przypomnę, że brzmi on następująco:

Art. 35. Powództwo o roszczenie z czynu niedozwolonego wytoczyć można przed sąd, w którego okręgu nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.

Moje niepowodzenie potęgowane było, jak mogę przypuszczać, nie zawsze ukrywaną chęcią sądów do przekazania sprawy do „sądu właściwego” i uwolnienia się tym samym od ciężaru orzekania. Do tego dochodziły oczywiście różnorodne argumenty pozwanych, którym zresztą nie można a priori odmówić co najmniej pewnej zasadności, które sprowadzały się a to do tego, że znaczenie powinno mieć miejsce, gdzie położone są serwery pozwanego, a to że właściwa jest siedziba/miejsce zamieszkania pozwanego, a to że miejsce zamieszkania i siedziba się nie liczą, tylko to, gdzie faktycznie prowadzi działalność, a to z kolei (to w przypadku host provider’ów), że nie wiemy gdzie, bo nie wiemy gdzie są anonimowi użytkownicy, dokonujący wpisów, a to (nadal hostingodawcy), że skoro odpowiedzialność administratora jest za brak usunięcia bezprawnych wpisów, to nawet jeśli użytkownicy dokonywali wpisów w różnych częściach Polski bądź świata, to administrator dopuścił się swego czynu (zaniechania) w swojej siedzibie… Itd, itp.

Aż, na wspomnianym portalu mec. Ciska przeczytałem wpis pt. Ochrona dóbr osobistych w internecie – dla właściwości miejscowej sądu nie ma znaczenia lokalizacja serwerów  na których są zniesławiające dane, gdzie to opisano spór pewnej lekarki z Wrocławia przeciwko portalowi znanylekarz.pl i zapadłe na jego tle postanowienie Sądu Apelacyjnego, ustalające sąd właściwy dla tego typu spraw.

Niestety, we wpisie nie podano ani daty wydania orzeczenia, ani jego sygnatury, nie wiedziałem więc jakie dokładnie jest orzeczenie i czy ono faktycznie istnieje. Próbowałem się skontaktować z autorem wpisu, niestety nieskutecznie, ale z pomocą przyszła, tak tak, ustawa o dostępie do informacji publicznej. Dzięki niej mogę tu podać, że postanowienie wydano 20 maja 2015r. w sprawie o sygn. akt I ACz 1056/15, a najważniejszy fragment uzasadnienia brzmi następująco:

Wskazać należy, że wykładnia art. 35 k.p.c. nie może być dokonywana z pominięciem celu tego przepisu, którym jest ułatwienie poszkodowanemu dochodzenia roszczeń z deliktu, poprzez umożliwienie mu wytoczenia powództwa przed sądem, w którego okręgu nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. W ocenie Sądu Apelacyjnego w przepisie tym nie chodzi o miejsce, w którym zainicjowane zostały działania, które doprowadziły do zdarzenia wywołującego szkodę, a o miejsce, w którym zdarzenie wywołujące szkodę rzeczywiście nastąpiło, tj. gdzie były odczuwalne jego skutki. Taki kierunek wykładni art. 35 k.p.c. został przyjęty przez Sąd Najwyższy w powołanym także przez Sąd Okręgowy, ale wadliwie zinterpretowanym orzeczeniu z dnia 28 czerwca 1989 r., I CZ 170/09, w którym wskazano, że dla oceny, gdzie nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę w dobrach osobistych powoda, nie jest wystarczające przyjęcie miejscowości, w której doszło do publikacji kwestionowanego artykułu prasowego, ale ustalenie miejsca, w którym do naruszenia dóbr osobistych powodów rzeczywiście doszło.

W niniejszej sprawie powódka, jak słusznie zauważył Sąd Okręgowy, upatrywała naruszenia przez pozwaną swoich dóbr osobistych w utrzymywaniu na jej stronach internetowych informacji, które godzą w dobre imię powódki i renomę prowadzonej przez nią działalności. W ocenie Sądu Apelacyjnego drugorzędne znaczenie ma kwestia, na którym serwerze dane te są zamieszczone, gdyż z punktu widzenia dóbr osobistych powódki nie ma to istotnego znaczenia. Położenie serwera ma często charakter zupełnie przypadkowy. Przy ocenie właściwości miejscowej, ważny jest zdaniem Sądu przede wszystkim krąg adresatów – odbiorców danych, które wedle twierdzeń pozwu mają mieć charakter naruszający dobra osobiste powoda. Niewątpliwie podstawowy krąg osób zainteresowanych informacjami dotyczącymi sposobu wykonywania praktyki lekarskiej przez powódkę znajduje się w obszarze okręgu wrocławskiego. Dane te są bowiem skierowane do potencjalnych klientów – pacjentów powódki. Należy zatem stwierdzić, że do zdarzenia wywołującego szkodę, poprzez utrzymywanie na serwerach pozwanej danych naruszających dobre imię powódki, dochodzi przede wszystkim na obszarze okręgu wrocławskiego.

Pełna treść postanowienia dostępna jest w formacie pdf tutaj. Zachęcam do lektury i korzystania.

A na sam koniec jeszcze jedna uwaga techniczna – wniosek o udostępnienie orzeczenia złożyłem w piątek 10 lipca o godz. 9:30 rano, przy czym we wniosku podałem tylko tyle, ile wiedziałem z wpisu w serwisie nowemedia.org.pl, a więc nie podałem sygnatury, daty postanowienia, stron, etc., a mimo to treść postanowienia była u mnie na skrzynce e-mail tego samego dnia o 15:50. I to w pdf’ie, który jest możliwy do kopiowania. Da się? Da!. Ogromy szacunek i brawa dla władz i administracji Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu tym samym.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

« »