Sympozjum naukowe – o wizerunku i nie tylko

W dniach 30-31 maja 2019 roku Urząd Patentowy RP zorganizował wspólnie z Urzędem Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej EUIPO sympozjum naukowe poświęcone ochronie wizerunku w prawie własności intelektualnej, pt. „Ochrona wizerunku w prawie własności intelektualnej”. Ponieważ miałem przyjemność wygłosić tam kilka słów, pomyślałem, że może to dobry powód, by niektóre rzeczy zreferować, a tym samym nieco „obudzić” blog.

Jak podaje sam urząd, w „wydarzeniu udział wzięło ponad 240 osób reprezentujących bardzo wiele środowisk związanych ze sferą ochrony własności intelektualnej”. Rzeczywiście, rozmach konferencji był spory i możliwość spotkania z tak dużą ilością osób, w tym wybitnymi przedstawicielami tak świata nauki, jak i praktyki (a czasem jedno z drugim) jest niezaprzeczalnym atutem.

 

©️ Robert Graff

Z drugiej strony, to będzie łyżka dziegciu, pytanie, czy tak duży rozmach nie jest pewną przeszkodą. Po pierwsze bowiem, nagromadzenie wielu wykładów i paneli powoduje naturalnie to, że trudno jest utrzymać i czas i koncentrację. W efekcie, poszczególne wystąpienia przedłużały się, „zabierając” czas przeznaczony na dyskusję, a uczestnicy nie zawsze „wytrzymywali” do końca i ostatnie wystąpienia nie miały już zawsze tak dobrej frekwencji. Po drugie, gdy chce się powiedzieć „o wszystkim”, łatwo zgubić istotę problemu, a przynajmniej mocno się ona rozmywa.

To są oczywiście uwagi, które można kierować do wielu podobnych spotkań, ale może warto byłoby w przyszłości bardziej skrupulatnie przewidzieć czas wystąpień i bardziej rygorystycznie go przestrzegać, a z drugiej, planując takie spotkania ściślej przemyśleć tematykę paneli i prezentacji, może dając większą swobodę i wpływy moderatorom w celu przygotowania poszczególnych wystąpień, ich powiązań, „interakcji” między różnymi wypowiedziami, etc.

Jakkolwiek, nie chciałbym, by powyższe słowa zostały uznane za jakąś szczególną krytykę. To jedynie uwagi na przyszłość. Bo jak zaznaczyłem już wcześniej, co do zasady wydarzenie to oceniam bardzo pozytywnie (i gratulują urzędowi, że zdecydował się na jego organizację), a poza warstwą stricte naukową, daje okazję do poznania ciekawych ludzi, spotkania dawno nie widzianych znajomych, wymiany interesujących uwag w przerwie i kuluarach, etc.

©️ Robert Graff

Większość samych wystąpień też była bardzo interesująca i dająca do myślenia. Nie jestem w stanie opisać wszystkich, a skupiając się na części można by było odnieść błędne wrażenie, że pozostałe nie zasługują na uwagę. Tym niemniej, bardziej ku pamięci, chciałbym wspomnieć o dwóch wykładach. Pierwszym z nich, nawet w kolejności chronologicznej, była wprowadzająca prezentacja dr. Damiana Flisaka. Nieco prowokacyjna, ale niezmiernie ciekawa. Damian zastanawiał się bowiem, czy prawo do wizerunku wciąż nam jest potrzebne, a konkretniej – potrzebne w takim, jak dotychczas kształcie i postulował pewne redefinicje, w tym rezygnację z tzw. bezkontekstowych naruszeń prawa do wizerunku (neutralnych), na rzecz skupienia się ochrony na naruszeniach reklamowych oraz częściowo tzw. kontekstowych.

Facebook.com/Anup Kaphle

Nie jestem teraz pewien, czy to pojawiło się w wystąpieniu Damiana, ale skojarzyło mi się to wszystko bardzo z pewnym wystąpieniem na którymś z CopyCamp’ów (niestety nie pamiętam ani autora, ani nawet roku), gdzie postulowano zmianę (jakże by inaczej na CopyCamp’ie!) prawa autorskiego. Posłużono się tam wtedy różnymi zdjęciami, m.in. pokazującymi jak kiedyś wyglądało użycie aparatów fotograficznych i jak ta sprawa wygląda dziś, a także jak „dziwnie” wyglądają ci, którzy takimi urządzeniami się nie posługują. Skoro więc świat się tak bardzo zmienił, to prawa powstałe w innych warunkach życia, nie są już dla niego odpowiednie.

Podobnie może być z wizerunkiem. I nie chodzi tylko o samo używanie przenośnych urządzeń, fakt, że jesteśmy obiektem uwiecznienia przez różne osoby (turystów, mieszkańców „cykających” fotki na ulicy, ale np. monitoringu różnego rodzaju), czy rozwój mediów społecznościowych, ale nawet może bardziej o nasze podejście do tych kwestii (z pewnością zmienione przez zmienioną technologię). Śmiałem się w trakcie sympozjum, że jeden z prelegentów w trakcie swojego wystąpienia podał być może więcej szczegółów ze swojego życia (od daty urodzin, przez studia, po zainteresowania, wiedzę o jego dzieciach, przedszkolu, etc.) niż na temat prawa do wizerunku… To tylko pokazuje, jak zupełnie inaczej podchodzimy do swojej prywatności, a tym samym także i wizerunku (w jakimkolwiek znaczeniu), wobec czego stosowanie regulacji z czasów, gdy nie tylko niewiele osób mogło zrobić nam zdjęcie, ale gdy sami „swoją osobą” nie mieliśmy w zwyczaju interesować innych, jest mało przydatne w kontekście dzisiejszych praktyk.

©️ Robert Graff

Drugim wystąpieniem, jakie warto zapamiętać do wykorzystania w przyszłości, było wystąpienie prof. Elżbiety Traple. Pani profesor, tradycyjnie, a może w jakiś sposób „na przekór” modom, nie przygotowała żadnej prezentacji, ale wygłosiła na pozór akademicki odczyt z mównicy, który jednak był nad wyraz zapadający w pamięć. W szczególności wykład odnosił się do problematyki wzorów przemysłowych i ich nieuprawnionego i niezrozumiałego, w sumie, poszerzania, sprzecznego z ich istotą i celem, ale też braku – a tym samym potrzebie – ogólnych przepisów o dozwolonym użytku, które można byłoby zastosować niezależnie od tego, czy mówimy o prawie autorskim, prawie do wizerunku, czy użyciu wzorów przemysłowych właśnie.

Szkoda, że pozostałe wystąpienia nie poszły właśnie w tych kierunkach, czy raczej, że organizując to spotkanie, nie nakierowano tych wystąpień pod dyskusje z takimi tezami i w takich zakresach. A przynajmniej część z nich. Na pewno jest do tego potrzeba i wypracowanie nowych podejść jest konieczne.

©️ Robert Graff

Osobno chciałem przy tym napisać o moim wystąpieniu. Zostałem poproszony o przygotowanie opracowania w ramach panelu pn. „Dzieła sztuki i obiekty budowlane, czyli strategia ochrony dóbr kultury”, gdzie miały być omawiane przede wszystkim takie zagadnienia jak prawo panoramy oraz „prywatne mieszkania, domy i budynki; znane miejsca i zabytki; transport publiczny i unikalne lokalizacje; graffiti, tatuaże”. Jak widać prawo do wizerunku zostało tu potraktowane bardzo szeroko, i jeszcze raz podkreślę, że może lepiej byłoby zawęzić tematykę do wizerunku jednak osób fizycznych, a pozostałym kwestiom poświęcić odrębne wydarzenie (do usług w przyszłości).

W każdym razie, z oczywistych względów podjąłem się tematu graffiti w kontekście wolności panoramy, bo zacząłem się z nim jakoś mierzyć już z Tomkiem Rychlickim trzy lata temu, a znacznie bardziej „naukowo” podszedłem do tego w artykule „Prawo autorskie a „nielegalna” sztuka – opis problemów z perspektywy graffiti”, zamieszczonym w Księdze jubileuszowej, dedykowanej Profesor Ewie Nowińskiej pt. Qui bene dubitat, bene sciet (red. naukowa: Janusz Barta, Jakub Chwalba, Ryszard Markiewicz, Piotr Wasilewski, Wolters Kluwer Polska 2018, s. 504 i n.).

Wtedy rozważałem generalną możliwość odmowy ochrony prawnoautorskiej tym dziełom, które powstały w sposób „nielegalny”, względnie ograniczenie tej ochrony np. od strony nadużycia prawa podmiotowego, czy ważenia określonych praw i wartości (np. prawo własności właściciela ściany v. prawa autorskie twórcy graffiti). Tym razem, z uwagi na założenie przesłane przez organizatora, zastanawiałem się, czy właściwa interpretacja i podejście nie powinny oscylować właśnie wokół dozwolonego użytku, a konkretnie wyłączenia, czy znaczącego ograniczenia „słusznych interesów twórcy” z art. 35 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, nawet przy komercyjnym korzystaniu z „nielegalnego” graffiti.

Dodatkowo, zastanawiałem się, czy i jak należałoby dopuścić możliwość korzystania z graffiti w ramach prawa panoramy, gdy twórca graffiti sam naruszył czyjeś prawa autorskie, dobra osobiste, czy właśnie prawo do wizerunku. W tym kontekście rozważałem, czy jakimś rozwiązaniem, porządkującym pewne zachowania i dającym w miarę określone wskazówki postępowania, nie byłoby zaaprobowanie (per analogiam) tez wyroków Trybunału Sprawiedliwości z różnych spraw dot. linkowania do bezprawnych treści, zwłaszcza ze sprawy GS Media (wyrok z dnia 8 września 2016r. w sprawie C‑160/15 GS Media BV przeciwko Sanoma Media Netherlands BV, Playboy Enterprises International Inc., Britt Geertruidzie Dekker). To bardzo “robocza” propozycja i zdaję sobie sprawę z jej potencjalnej kontrowersyjności lub bezpośredniej niemożliwości zastosowania (zwłaszcza przy naruszeniu innych dóbr niż prawa autorskie, w tym wizerunek właśnie – dziękuję przy okazji za ciekawe uwagi i rozmowy w tym zakresie Michałowi Markiewiczowi). No, ale może to jakiś kierunek do myślenia, w tym w kontekście ogólnego prawa dozwolonego użytku, o jakim mówiła prof. Traple…

 

Na stronie urzędu dostępna jest część prelekcji, w tym moja. Wszystkie są w pdf’ach, więc nie wszystko jest tam widoczne. Z tej przyczyny dodaję też moją prezentację (Prezentacja1), przy czym trzeba mieć na uwadze, że niektóre hasła, bez odpowiedniego komentarza mogą być, z oczywistych powodów, niezrozumiałe lub wprowadzające w błąd.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

«