Wyrok sądu w Krakowie w sprawie opłat półkowych

Ponieważ to blog bardziej hobbistyczny, to informacje marketingowe i te dotyczące mojej działalności zawodowej raczej staram się umieszczać na stronie kancelarii. Tak też jest z ostatnim tam umieszczonym wpisem, dotyczącym wygranej w sprawie tzw. opłat półkowych (nieskromnie dodam, że nie pierwszym, a odpukując w niemalowane – mam nadzieję, że nie ostatnim). Ale że jest to jednak rzecz, która może zainteresować nie tylko moich (nawet potencjalnych) klientów, to może warto słów kilka dodać i tutaj.

Na początek kilka pochwał w stosunku do sędziego (mam nadzieję, że już można, skoro jest po sprawie), tj. SSO Dariusza Pawłyszcze. Oczywiście, że łatwiej się stawia pochwały gdy się przegrywa, jednak warto podkreślić nie tylko trafność judykatu i przytoczonych motywów, które – jak się później okazało – były na tyle mocne, że pozwana sieć handlowa nawet nie zdecydowała się na apelację, tylko wpłaciła całą zasądzoną kwotę, ale i sprawność postępowania. Okazało się bowiem, że sądowi wystarczy ok. 10 miesięcy, żeby sprawę rozpatrzyć i osądzić. Może nie jest to jeszcze najbardziej wymarzony wynik, ale jak porównuję to z innymi sprawami, to chyba rekord (nie wspominając np. o pozwie, zresztą też o opłaty półkowe, który złożyłem w sądzie w Warszawie w sierpniu 2011 roku, a pierwszą, uwaga: pierwszą rozprawę mam wyznaczoną na maj br…….). Aha, jeszcze jedno, pierwszy raz otrzymałem koszty zastępstwa podwyższone do 1,75 stawki minimalnej ;)

Co do meritum jednak, Sąd Okręgowy, wydając omawiany tu wyrok z dnia 20 listopada 2012 roku (IX GC 226/12), stwierdził m.in., że:

– rozstrzygając o żądaniu zwrotu opłat pobranych przez przedsiębiorcę handlowego od swego dostawcy należy oceniać wyłącznie charakter opłaty – czy jest ona opłatą za przyjęcie towaru do sprzedaży i przy tym nie jest marżą. Opłata spełniająca te obydwie przesłanki jest nielegalna niezależnie od tego, czy w konkretnym przypadku utrudniała dostawcy dostęp do rynku

– ocena opłaty jako opłaty za przyjęcie towaru zależy tylko od funkcji opłaty, a nie od tego, czy w konkretnym przypadku dostawca obciążony opłatą odnosi korzyść, czy też traci na systemie opłat wprowadzonym przez pozwanego (…) zatem nieistotny był spór, czy pozwany narzucił powodowi te opłaty, czy też były one negocjowane i istniała możliwość zawarcia umowy bez tych opłat [przy czym w zakresie tej ostatniej kwestii powołano się też na wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 5 października 2012 roku, sygn. akt I ACa 891/12 – przyp. GJP]

– dobrowolność zobowiązania się do ponoszenia takich opłat i dobrowolność ich uiszczania nie uchyla kwalifikacji pobierania takich opłat jako czynu nieuczciwej konkurencji, gdyż art. 15 ust. 1 pkt 4 uznk uznaje za czyn nieuczciwej konkurencji samo pobranie opłaty określonej w tym przepisie niezależnie od tego, czy podmiot obciążony zabronioną opłatą zapłacił ja dobrowolnie

– nawet jeśli powód otrzymywał od pozwanego jakieś „świadczenia” w zamian za tę opłatę w postaci „zorganizowania działań promocyjnych”, to o rodzaju i zakresie tych  świadczeń decydował pozwany już po zawarciu umowy, a tym samym postanowienia (…) umowy nie mogą zostać uznane za umowę wzajemną w rozumieniu art. 487 § 2 kc

– roszczenie powoda wynika nie tylko z art. 18 ust. 1 pkt 5 uznk, lecz także z art. 18 ust. 1 pkt 2 uznk. Obowiązkiem pozwanego jest usunięcie skutków pobrania zabronionej opłaty, co następuję przez zwrot opłaty

Możliwość komentowania jest wyłączona.

« »